Właśnie kończyłaś jeść swoją pożywną kanapkę z szynką gdy do kuchni wkroczyła twoja mama z tatem. Oboje wyglądali szykownie i elegancko. Twoja mama poprawiła twojemu ojcu czarny krawat po czym rzekła:
- ( Twoje imię ), wychodzimy na bardzo ważne przyjęcie. Dlatego przez czas naszej nieobecności zajmie się tobą opiekunka. To bardzo miła dziewczyna i ma dobrze poukładane w głowie.
- ŻADNYCH IMPREZ! - dodał twój tata.
- Kochanie, nasza córka dobrze o tym wie. Czas na nas.
Mama do ciebie podeszła i lekko cię przytuliła, nie chcąc pognieść swojej wieczorowej kreacji.
- Jakoś sobie poradzę - mruknęłaś pod nosem i pomachałaś im na dowidzenia.
Niedługo po tym, usłyszałaś dzwonek do drzwi. Jakże wielkie było twoje zdziwienie gdy zamiast domniemanej wysokiej blondynki, ujrzałaś przystojnego Mulata. Nie pytając o nic wpuściłaś go do środka. Wyglądał jakby dopiero zszedł z wybiegu. Ubrany natomiast był w bejsbolówkę, luźne spodnie w kroczu i Air maxy. Brązowe oczy zaszczyciły cię taksującym spojrzeniem.
- Perrie nie mogła przyjść bo coś jej wypadło więc poprosiła mnie bym się tobą zajął. Jestem zdziwiony bo spodziewałem się dziecka....a widzę ładną dziewczynę. - Nie kryjąc zaskoczenia, podrapał się po karku. ' Powiedz coś!' - pomyślałaś. W twojej głowie było zbyt wiele chaotycznych myśli, ciężko było ci cokolwiek z siebie wydusić.
- Mam 15 lat i ja też nie wiem, czemu rodzice wciąż wzywają dla mnie opiekunki.
W głębi duszy dobrze wiedziałaś czemu. Nie należałaś do grzecznych dziewczynek, miałaś całkiem inną naturę. Mimo młodego wieku, zdążyłaś już ćpać na imprezie, palić na przerwach i upijać się do nieprzytomności. Powód był jeden. Twoi rodzice byli tak bardzo skupieni na pracy, że zapominali o tobie. Co z tego że miałaś cudowny dom z basenem i służbę? Brakowało ci rodziców, brakowało ci ich miłości. Oni tego nie dostrzegali, byli zbyt zajęci karierą i ich własnym życiem. Z przykrych myśli wyrwała cię twoja 'opiekunka'.
- Uhuuu, ziemia do ( Twoje imię ), jest tam kto? Vas happenin? - Pomachał ci ręką przed oczami, robiąc głupią minę. Zapowiada się dłuugi wieczór...
- Może tak droga opiekunko, zdradzisz mi swoje imię, hm?
Chłopak szeroko się uśmiechnął, pokazując wszystkie zęby. Miał idealny zgryz.
- Nazywam się Zayn Malik. Masz szczęście! To właśnie ty jesteś tą szczęściarą, która spędzi wieczór z jednym z kolesi z One Direction!
Patrzyłaś na niego, mrużąc oczy. Jakie One Direction? Pierwszy raz o takim czymś słyszałaś. Malik chyba to zrozumiał bo zmarszczył czoło i powiedział:
- Chwila, to ty nie jesteś fanką? Wiesz chociaż czym się zajmujemy?
Przecząco pokiwałaś głową. Chłopak wydawał się zasmucony tym faktem, ale jednocześnie odetchnął z ulgą.
- To wyjaśnia dlaczego już na początku nie zemdlałaś na mój widok.
Zaśmiałaś się cicho. Wydał ci się fajnym gościem, mimo że tak naprawdę go nie znałaś.
- A ty...ile masz lat?
- 19, ale z tym mniejsza. Mykaj do łóżka.
Widząc, że nie ruszasz się z miejsca, westchnął przeciągle. Bez żadnych ceregieli pociągnął cię za rękę w stronę salonu i posadził na skórzanej kanapie. Sam podszedł do zbioru płyt i wybrał pierwszą lepszą. Przyciemnił światło i usiadł obok ciebie. Byłaś onieśmielona jego śmiałością, wyglądem....i wszystkim.
- Szkoda, że nie znam ciebie i twojego zespołu. Przynajmniej bym coś o tobie wiedziała - odezwałaś się wreszcie, przerywając ciszę między wami. Zayn jakby się zamyślił i nawet nie włączył filmu. Otrząsnął się i przyszpilił cię spojrzeniem spod gęstych rzęs.
- Mogę ci opowiedzieć.
I tak wysłuchałaś historii jego życia. Był bardzo otwartą osobą, ale poniekąd cenił sobie życie prywatne. Najlepsze było to, że mieliście wiele wspólnego.
- No to czas na film. - Wziął pilot z wyrzeźbionego z drewna stolika i włączył film. Opowiadał o dziewczynie, która kochała, ale wiedziała że nigdy nie będzie z miłością swojego życia. Film tak cię poruszył, że aż w którymś momencie przeprosiłaś Zayna i wyszłaś na balkon. Chłodne, nocne powietrze owionęło twoją skórę. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnęłaś l&m i wsadziłaś papierosa do ust. Zapaliłaś go zapałką i z lubością wypuściłaś kłęby białego dymu z płuc. Poczułaś że ktoś położył ci ciepłą rękę na ramieniu. Serce podpowiadało ci że to Zayn.
- Trujesz się tym. - Zauważył cicho. Niechętnie oderwałaś wzrok od gwieździstego nieba i spojrzałaś na Malika.
- Ty chyba wiesz o tym najlepiej, prawda? W końcu robisz to samo.
Nic nie powiedział tylko wyrwał ci papierosa z palców i wsadził do swoich ust. Staliście tak w ramię w ramię dzieląc się trującym cholerstwem nie odzywając się do siebie. Czasami cisza wyraża więcej niż milion bezsensownych słów. Byłaś już bardzo zmęczona i senna więc jedyna rzecz o jakiej marzyłaś, znajdowała się w twoim pokoju. A raczej sypialni bo pokoi miałaś kilka. Wzięłaś szybki prysznic i prawie rzuciłaś się na łóżko. Kiedy już spałaś, Zayn bezgłośnie wślizgnął się do twojej sypialni na palcach. Nachylił się nad tobą i wiedząc, że to może być jego jedyna szansa, cicho szepnął ci na ucho tylko dwa słowa:
- Kocham cię. - Jego głos był jak aksamit, pieścił delikatnie twoje uszy.
Półprzytomnie wciągnęłaś go do łóżka i mocno się w niego wtuliłaś. Gdy obudziłaś się rano, już go nie było. Jedynie na komódce leżała karteczka z numerem telefonu ' Czekam na telefon, aha :). Zayn xx' Uśmiechnęłaś się sama do siebie i mimowolnie powędrowałaś opuszkami palców do swoich warg. Wciąż czułaś smak jego ust, odciśniętych na twoich gdy zbierał się do wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hejt - od razu usuwam
Miły komentarz - dziękuje